Wysokie obroty z Liqui Moly

Kto smaruje ten jedzie, znacie to? Hasło, które większość zmotoryzowanych słyszała już tyle razy, że działa jak propozycja jeszcze kilku porcji ciasta tuż po zimowych świętach. Znowu olej. Niby każdy wie, że jest potrzebny, ale warto o tym pomyśleć raz na kilka tysięcy kilometrów i problem „z dyńki”. Problem w tym, że gdy przyjedzie „ten dzień”, to zastanawiasz się co by tu dolać. Jeżeli zaczynasz od szukania najtańszego oleju w markecie do samochodu, który i tak wiesz, że nie zagrzeje miejsca w Twoim garażu na dłużej, to możesz zakończyć czytanie… nie, nie tu. Tam gdzie wszyscy. Na końcu tekstu. Dzisiejsza technologia olejów i dodatków sprawia, że wiele beznadziejnych przypadków motoryzacyjnych da się uratować, ale o tym na końcu. Jeżeli szukasz oleju do swojego samochodu, czy to ukochanego cacuszka, czy też rakiety upalanej w motorsporcie, to mamy tu kilka słów do powiedzenia.

Wielkie koncerny mogą pochwalić się wielkimi budżetami na badania laboratoryjne i testy drogowe. Co o tym wiedzą zwykli śmiertelnicy? Że jeżeli stosują chemię zgodnie z instrukcją producenta pojazdu to wszystkie usterki, jakie wystąpią w ich pojeździe nie są winą producenta środków smarnych. Bomba nie? No dobra, a gdzie jest ta magiczna jakość i full syntetyki, które sprawiają, że silnik produkuje zwiększoną ilość szczęśliwszych koni mechanicznych, które wyglądają jakby przed chwilą opuściły fabrykę Willego Wonki? Z naszego doświadczenia wygląda to tak, że każdy producent zachwala swoje, a każdy sprzedawca to na czym ma największa marżę. I bądź tu człowieku mądry.  Zawsze możesz wybrać produkt, który lepiej zachwala sprzedawca, albo ma więcej lajków w sieci.

My nie mamy budżetu, godnego wielkiego koncernu, ale mamy interes w tym, aby nasze silniki były jak najdłużej bezawaryjne. Dotyczy to zarówno samochodów do motrosportu jak i cywilnych. To co sprawdza się na torze, sprawdza się również w naszych daily carach. Nasze testy są proste, używany samochodów bardziej intensywnie niż przeciętny użytkownik i traktujemy silniki jako cześć eksploatacyjną. Gdy przychodzi czas wymiany silnika wiemy na jakiej chemii jeździł i czy przebieg był wyższy niż normalnie. Nie oszukujmy się, silniki nie są wieczne a motorsport to nie jest bajka. Żaden silnik piłowany na granicy swoich możliwości nie żyje długo i szczęśliwie. Wymiana silnika lub remont to standardowa procedura, która zwraca się w pokaźnej ilości radości z jazdy, ale o tym szkoda mówić. Jeżeli to czytasz to wiesz o czym mowa.

IMG_6402

Czym nas przekonało Liqui Moly? Jakością i to nie jest słowo na którym poprzestaniemy. Zbyt często jest używane bez pokrycia w faktach. Dla porządku warto zacząć od miejsca produkcji. Liqui Moly ma swoje fabryki w Niemczech. Jest to o tyle istotne, że jest to jeden z niewielu krajów, który ma najwyższe standardy jeżeli chodzi o oznaczanie środków smarnych. Jeśli coś jest nazwane syntetykiem, to w butelce jest syntetyk. Brzmi logicznie? Aż chciałoby się zapytać jak można zrobić coś innego? No to krótkim słowem wyjaśnienia, w krajach, gdzie nie ma prawnie ustalonych norm, w butelkach oznaczonych jako syntetyki często pojawiają się środki smarne na bazie hydrokraków, czyli chemicznie ulepszonych baz mineralnych. Jak to możliwe? Popularnie nazywane „hydrokraki” to produkty syntezy jaką jest hydrokraking. Jeżeli jest synteza to na oleju można napisać, „syntetyczny”. Abstrahując od jakości hydrokraków, które dziś rzeczywiście coraz mniej ustępują pełnym-prawdziwym-syntetykom, warto mieć świadomość, że gdy płaci się za full syntetyk, to dostaje się dokładnie taki produkt jaki jest oznaczony na opakowaniu.

Korzystając ze wsparcia Liqui Moly używamy nie tylko ich produktów, ale również ich wiedzy. Co to oznacza w praktyce? Prosty przykład, jeżeli silnik ma być bezpieczny pod ekstremalnym obciążeniem warto zwiększyć lepkość oleju. Niby sprawa oczywista, ale taki krok ma też swoje konsekwencje. Jeżeli zwiększamy lepkość zwiększają się również opory w silniku. Przedstawmy to obrazowo. Wyobraź sobie słoik, w którym mieszasz przy pomocy łyżki. Łyżka i słoik to części silnika, które nie powinny się zetknąć. Jeżeli w słoiku jest woda możesz mieszać stosunkowo wolno. Jeżeli do słoika wlejesz miód, nasze elementy nie spotkają się nawet przy większych obrotach, ale miód stawia też spory opór. W samochodach do motorsportu ochrona musi być optymalna, czyli taka, która godzi ochronę z niskimi oporami. Po konsultacji ze specjalistami Liqui Moly udało nam się ograniczyć lepkość olejów do niezbędnego minimum, co spowodowało, że na naszych półkach nie pojawił się olej 10W60, a olej 5W50 jest używany w mniejszej ilości samochodów. Żeby nie było niejasności. To są naprawdę dobre oleje i jest duże prawdopodobieństwo, że w przyszłości wrócą w takiej samej lub większej ilości, ale na tą chwilę mamy środki smarne doskonale dobrane do zastosowań i obciążeń, jakie są przed nimi stawiane. Zdecydowanie polecamy specjalistów z Liqui Moly, którzy z przyjemnością pomogą dobrać olej zarówno dla samochodu cywilnego jak i poruszającego się po torach i odcinkach specjalnych.

Jest jeszcze jedna ważna sprawa. Liqui Moly to nie tylko oleje! Sami sprawdźcie co mają w swoim sklepie na stronie internetowej. Tutaj kilka produktów, które szczególnie przypadły nam do gustu:

Pro-Line Engine Flush

Zaczynamy od tego produktu, bo od tego warto zacząć każdą wymianę oleju, pomijając nieliczne przypadki pracy w warunkach bojowych, gdzie po prostu nie ma na to czasu. Produkt przetestowany i dający świetne rezultaty. Tutaj ukłon w stronę osób, które zamiast poruszać się samochodem marzeń, używają na co dzień samochodu w stanie terminalnym, czyli np. kupiony za grosze, który zostanie pocięty na żyletki wraz z końcem OC. To nie jest hipotetyczny przypadek. Dokładnie taki wóz trafił w nasze ręce jako daily do czasu znalezienia lepszego samochodu. Silnik miał problem z kompresją, który zniknął po zastosowaniu właśnie tej płukanki. Efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania, tym bardziej, że samochód miał już swoje 400 tys. km na zegarze.

enfine flush 2662

Synthoil High Tech 5W-40

Jeden z najbardziej uniwersalnych olejów jakie trafił w nasze ręce. Pełny syntetyk, który sprawdza się zarówno w warunkach codziennych jak i lekkich bojowych. Co to oznacza w praktyce? Przetestowaliśmy ten olej w samochodach cywilnych, w cywilnych, które ciągały lawety, w sportowych, które na kołach robiły kilkusetkilometrowe dojazdówki a później jeździły wiele kilkuminutowych serii po torze. Olej, który znakomicie trzyma właściwą temperaturę i znosi ponadprzeciętne obciążenia. Idealny dla każdego, kto okazyjnie wyjeżdża na tor.

5w40

Molygen 5W-50

Nasz wybór w przypadku silników, które będą wystawione na obciążenia dłużej niż w przypadku powyżej. Warto wspomnieć, że nie jest to ostatnie słowo Liqui Moly jeżeli chodzi o lepkość oleju. Dla silników luźno pasowanych i pracujących pod wysokim obciążeniem znajdzie się również olej 10w60.

5w50

Cera Tec

Dodatek do oleju zapobiegający kontaktowi metalu z metalem w silniku. Po co to w silniku zalanym dobrym olejem? Sprawa jest prosta. Większość samochodów, które są używane w motorsporcie nie zostało wypuszczonych z fabryki jako samochody gotowe do sportu. Cześć naszych samochodów wymaga, aby w chwili startu miały maksymalny dopuszczalny poziom oleju. Niższy, teoretycznie dopuszczalny przez producenta silnika, powoduje, że przy dużych przeciążeniach olej odpływa z newralgicznych miejsc. Wszyscy o tym wiedzą, wszyscy zapobiegają, a mimo to, od czasu do czasu zdarzy się jakaś drobna usterka. Uszkodzenie miski, przewodu lub chłodnicy oleju. Drobnostka, przegapiony moment w chwili walki o setne sekundy i silnik do remontu. Na szczęście nie zawsze jest to jedyny możliwy scenariusz. Tutaj większy margines bezpieczeństwa daje nam Cera Tec, który zabezpiecza silnik ochronną powłoką, która utrzymuje się do 50 000km pomimo wymiany oleju. Sami jesteśmy ciekawi, na ile wystarczy ten preparat przy naszym traktowaniu jednostek napędowych. Jedno jest pewne, wcześniej używaliśmy Dodatku MoS2 od Liqui Moly i świetnie się sprawdzał, a teraz mamy produkt, który łączy zalety MoS2 z dodatkową ceramiczną ochroną oraz redukcją tarcia.

ceratec

Szybki zmywacz PRO

Jeden z niewielu produktów, który nie zrobił na nas wrażenia większego niż przewidywane. W warunkach warsztatowych zmywaczy używamy dość często i sporo marek przewinęło się przez nasze ręce. Ten też działa –  to chyba najlepsze podsumowanie tego produktu. Na prawdę ciężko tu wymyślić coś nowego. Wszystko zgodnie z planem, co miało zostać zmyte, zostało zmyte, nawet świeże plamy oleju na kostce brukowej.

 

zmywacz

Środek do usuwania plam olejowych

Skoro wspomnieliśmy o plamach olejowych, to trzeba przyznać, że nie jesteśmy idealni. Czasem zdarzy się, że jakaś kropla oleju kapnie na podjazd przed domem czy w garażu. Liqui Moly ma na to patent. Stare plamy oleju usuwa ich produkt o wiele mówiącej nazwie: Środek do usuwania plam olejowych (cokolwiek jest napisane po niemiecku na opakowaniu, produkt znajdziecie pod wymienioną nazwą polską w sklepie producenta).

kostka

Niewidzialna wycieraczka

Jeden z bardziej zaskakujących produktów. Wiadomo, usprawnia usuwanie wody z szyb, dzięki czemu redukuje ilość zacieków i osadzających się brudów. Niby nic niezwykłego, ale jest coś jeszcze. Preparat właściwie naniesiony na szybę uzupełnia niewielkie rysy dzięki czemu zmniejsza refleksy, szczególnie podczas wieczornej szarówki. Fantastyczny patent w przypadku starszych samochodów, których wycieraczki zrobiły miliony kilometrów tam i z powrotem w niekoniecznie laboratoryjnych warunkach.

wycieraczka

Wewnętrzny konserwator silnika

Na koniec coś dla posiadaczy samochodów, które rzadko jeżdżą. Preparat idealny do rajdówek i wyścigówek, które przez zimę stoją, a czasami nawet leżą. W kawałkach. Wiadomo nie od dziś, że zima to świetny czas na prace przy samochodach. W tym czasie warto, aby silnik pozostał zabezpieczony, aplikujemy preparat, kręcimy wałem kilka razy dla rozprowadzenia chemii i silnik od razu jest szczęśliwszy. Przede wszystkim chronimy go w ten sposób przed wewnętrzną korozją, a sam preparat dzięki formie sprayu z długim aplikatorem jest szybki i wygodny w zastosowaniu.

motorkonserwator

Gdy zacznie się cieplejszy sezon, pewnie przetestujemy również produkty rowerowe Liqui Moly w ramach dbania o kondycję fizyczną kierowców. Tymczasem wracamy do garażu i szykujemy nasze fury do kolejnego sezonu. Do zobaczenia na torach i odcinkach specjalnych!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s