RANAL-owy zawrót głowy

Przyszła pora na fajny content, bo w zimie zabieramy się zazwyczaj za przygotowywanie aut do kolejnego sezonu, ale jesteśmy też już po różnych “przeprawach” wakacyjnych z autami. Pochwalimy się, co zrobiliśmy.

No ale po kolei…

Mieliśmy kilka samochodów wymagających totalnej renowacji wnętrza lub powłoki, no bo jak wiecie, w większości jeździmy Hondami… Hehe. 

ranal R logo.png (486 KB)

W tym sezonie mieliśmy dużo szczęścia, bo w zakresie wszelkiego dobra lakierniczego wsparła nas firma RANAL, czyli producent wszystkiego, o czym lakiernik może tylko zamarzyć. I nie tylko lakiernik… dlatego chcę zacząć od specyfiku, którego działanie nas zaskoczyło bardzo mocno.

Choroba brudnych rąk 🙂

This image has an empty alt attribute; its file name is DM4neZe9rbqnK2NZY6UtdrMcycay3ry0wPKUMC0abe4ZdqvjsXNh-VuAluGa3AJjd176kxd03hvPyXooHpAjAJqG3YxoqExM29utqqWJPFvueYMzMj1snO4SDDwuJnvmr_FIykF6

Otóż mamy taki kłopot… Jeśli ktoś jest mechanikiem na co dzień, to być może to tak nie przeszkadza… Ale jeśli trzeba po takim mechanikowaniu następnego dnia iść do pracy za biurko tak, jak większość naszych chłopaków, to nie wypada chodzić z “łapami mechanika”. Różne metody stosowaliśmy, aby po pracy domyć ręce z warsztatowego brudu, bo tu rękawiczka też nie pomoże. Oczywiście trzeba je nosić, ale często nie czuje sie, że ta lateksowa pod materiałową dawno pękła i wszystko przez pory w rękawicy przechodzi, grzeje się tam i ma się dobrze przez cały dzień.

W ferworze walki zwykłe “podaj mi to” też może się skończyć upaćkaną na amen łapą. No więc stosowaliśmy przeróżne pasty BHP, z grubym piachem, bez piachu, odmaczanie w mydle i innych badziewiach, szorowanie szczotami (za trzecim razem staje się bolesne), aż tu nagle pomiędzy lakierniczym dobrem wyłoniła nam się w kartonie z prezentami pasta BHP RANAL… Otwieramy, a to pachnie jakimiś cytrusami… Bierzemy między palce, no niby jakieś “ścierniwo” jest, ale takie “gładkie”, nie za grube. No i Kocur zaczął się myć, a smary, i nawet takie podstarzałe brudy zaczęły znikać, skóra nie parzyła, nie szczypała, czyli wyszło na to, że mamy zbawienie. Zdecydowanie polecamy tę pastę każdemu mechanikowi, a w szczególności tym, którzy już mają poniszczoną skórę – tak właśnie ją sobie zreperujecie :). 

Szybka robota!

Z „lakiernictwa” zaś najprostszym tematem, który trzeba ogarniać przy nowych autach to oklejanie. Jak wiecie, kleimy się tanią, chińską, matową folią z mikrokanalikiem. Do tego stopnia ona jest przypałowa, że żaden wrapper nie chciał nam pomóc, więc nauczyliśmy się kleić samodzielnie ;). Niestety nie jesteśmy w stanie z okleić nią przedniego zderzaka – ani w Hondzie, ani w BMW, ani w Pugu ani w ogóle w niczym. Po prostu folia traka nie pracuje dobrze na takich skomplikowanych powierzchniach. Przednie zderzaki zatem malujemy. Zderzak zaś to taki kłopot, że ciągle dostaje jakąś oponą, baobabem, słupkiem czy… kolegą obok. No wiecie, jak komuś zależy, a jeszcze się uczy, to nie da się tak całkowicie bezkolizyjnie.

Trzeba je ciągle odmalowywać, dlatego nigdy nie malowaliśmy ich jakoś turbo-profesjonalnie, a spray był na zawodach zawsze pod ręką, żeby móc na bieżąco poprawić to i owo, no bo samochody oklejone w barwy sponsorów muszą być ładne!
Ze sprayem, w dodatku matowym, pojawiał się zazwyczaj taki problem, że powłoka słabo współpracowała z naklejkami lub łatwo odchodziła wraz z naklejką… Przyzwyczailiśmy się, że co zawody wszystkie naklejki ze zderzaków przednich odpadają, a ludzie z Magnaflow to już kartonami nam je zwozili. Nawet zastępczo wymyśliliśmy wkładki do ramek rejestracji z tym sponsorem, gdyby naklejki ze zderzaka odpadły! Naklejki odpadały rzecz jasna razem z czarnym, matowym lakierem, ujawniając np. bordowy koszmarek spod spodu. Mimo tego, że skrupulatnie przygotowaliśmy powierzchnię do malowania…

Skutecznie jednak pozbyliśmy się tej zmory, bo RANAL’owy spray to wyższa szkoła jazdy. Oczywiście powierzchnię należy przygotować, i tu nam się przydały wszelkie gradacje papierów ściernych, szpachlówki od RANAL i Wipe Out od ADBL dla odtłuszczenia powierzchni przed finałem, czyli malowaniem. No a potem malowanie – w warunkach, które znacie. Podwórko, +30 stopni, stary stół, przewieszony zderzak i psiuramy! 

Najpierw szary podkład, który dosyć szybko wysychał, a potem nie jedna, nie dwie, a trzy cienkie warstwy czarnego matu. Tutaj trzeba było troszkę dłużej czekać i bardzo się skupić na prawidłowym rozprowadzeniu lakieru. To, co czasem utrudniało pracę, to sam atomizer. Ciężko chodzi (przynajmniej dla dziewczyny).

Sam atomizer, jeśli dobrze nie wymieszamy lakieru, potrafi zatykać się dość często. Wszystko jednak zostało wynagrodzone po wyschnięciu i przyklejeniu naklejek. Potem wycieczka na myjnię bezdotykową. Tam zazwyczaj wszystko ze zderzaków odpadało, a tu nam auto wróciło z naklejkami w komplecie… I wyglądało jak milion dolarów! Co ciekawe – lakier jest twardy i dość odporny na pachołki i inne problemy rajdowca (np. kamienie). Nie wymaga nakładania klaru ani ciągłych poprawek! Nie odpryskuje, tworząc dobrze przylegającą powłokę. A na tym najbardziej nam zależało.

W efekcie wyszły nam takie zderzaczki z głęboką czernią:

Pług z pancerzem reaktywnym!

Zabraliśmy się ostatnio też za konserwację Szymonowego Puga przed zimą i zabezpieczenie przed realizacją planów na 2020 – szutrami!

Prace zaczęliśmy od oczyszczenia podwozia z zanieczyszczeń, starego środka antykorozyjnego oraz przede wszystkim ognisk rdzy. Korzystaliśmy ze standardowych rozwiązań czyli: papier ścierny, szczotki druciane itp, a w tym ostatnim nieocenioną pomoc przyniósł magiczny środek, pod nazwą Rust Converter – firmy RANAL. Zamienia on rdzę w powłokę gotową do naniesienia farby/podkładu. Musimy przyznać, że korzystaliśmy z podobnych specyfików innych producentów w przeszłości i Rust Converter działa zdecydowanie najlepiej, gdyż na prawdę reaguje z nalotem rdzy i buduje powłokę wytrzymującą spokojnie pół roku – tyle czasu upłynęło od pierwszego naszego zastosowania, gdzie nadal nie mamy problemu z powracającą korozją.

Następnie zabezpieczyliśmy progi oraz podłużnice środkiem do konserwacji profili zamkniętych ML. Przeciwdziała on powstawaniu rdzy wewnątrz wyżej wymienionych elementów. Wprowadza się go poprzez otwory serwisowe w progach, czy też podłużnicach. Zwykle zaślepione są specyficznymi korkami, w przypadku Puga 206 było podobnie. Tu posłużyliśmy się kompresorem powietrza oraz pistoletem do konserwacji dostarczonym przez RANAL, który posiada w zestawie dodatkowy wężyk wkręcany w pistolet, zakończony dyszą, rozprowadzającą środek w promieniu 360 stopni.

Jeśli nie macie dostępu do kompresora, RANAL posiada w swoim asortymencie ML w sprayu. Co warto dodać w tym przypadku, zasada “im więcej tym lepiej” jest jak najbardziej wskazana, dlatego też zużyliśmy 4 sztuki litrowych puszek środka do konserwacji. 

Aby “ruda” nie postępowała dalej również nanieśliśmy podkład antykorozyjny na wcześniej oczyszczone i potraktowane Rust Converterem ogniska rdzy. Zarówno Rust Converter, jak i podkład można zakupić w formie sprayu, co bardzo ułatwia nakładanie. W pierwszej kolejności należy oczyścić ogniska rdzy, najlepiej za pomocą papieru ściernego oraz szczotki drucianej, następnie przemyć benzyną ekstrakcyjną i nanieść warstwę Rust Convertera. Po wyschnięciu środka nakładamy warstwę podkładu antykorozyjnego i również pozostawiamy do wyschnięcia. 

I na koniec najprzyjemniejsze, czyli pokrycie podwozia środkiem zabezpieczającym przed uderzeniami kamieni oraz korozją, tzw. “barankiem”. Znów z pomocą przyszedł RANAL i produkt pod nazwą Antigravitex

Oczywiście w pierwszej kolejności należy oczyścić i przygotować całe podwozie, a w szczególności ogniska rdzy, wg wskazówek podanych wcześniej. W innym przypadku, cała praca pójdzie na marne, gdyż korozja nadal będzie postępować.

Tutaj do nakładania posłużyliśmy się również kompresorem oraz pistoletem do konserwacji firmy RANAL. Oczywiście można skorzystać z pistoletu do konserwacji innego producenta, który jest przystosowany do pracy ze standardowymi puszkami 1-litrowymi z gwintem, a jeśli nie macie kompresora, to i w tym przypadku można zakupić Antigravitex w formie sprayu. Starannie nanosimy środek. W naszym przypadku wystarczyła jedna gruba warstwa.

I w taki oto sposób mamy bardzo dobrze zabezpieczone auto przed bezlitosnymi szutrami oraz korozją.   

Reanimacja kompota… .. .

Niestety większość naszych aut ma już swoje lata. Czasy kiedy to auta były lekkie i zwinne oraz szybkie bez niebotycznych mocy minęły jakieś 15 lat temu…

I skoro te lata świetności są już oddalone o ponad dekadę… czasem trzeba zadbać o auto blacharsko. Tym razem trafiło na BMW jednego z naszych młodych zawodników. W tym przypadku przednie tylne nadkole i przyproże z prawej przedniej strony „trochę przestało istnieć”…

Masa uszczelniająca

No ale kilka godzin metaloplastyki pozwoliły na rekonstrukcję elementów i wspawanie ich. Są to również profile zamknięte – najpierw po oczyszczeniu ognisk rdzy użyliśmy Rust Convertera, a potem środka do konserwacji profili zamkniętych. W kwestii zabezpieczenia elementów od zewnątrz – tu z pomoca przybyła specjalistyczna masa uszczelniająca SEAM SEALANT. Produkt dedykowany do zabezpieczenia powierzchni spawanych i zgrzewanych. Wszelkie newralgiczne miejsca zabezpieczyliśmy najpierw epoksydowym podkładem, a potem solidną warstwą elastycznej i odpornej na uderzenia powłoki seam sealant. W taki sposób połączenia spawane są odporne na wodę i jej wnikanie.

Potem oczywiście od spodu lakier akrylowy czarny oraz solidna warstwa Antigravitexa. Dzięki temu ta naprawa wytrzyma jeszcze dłuuugo bez oznak rdzy czy zmęczenia powłoki. A szalony kompot będzie dalej grasował na torach.

Nie tylko karoseria…

Lakiery akrylowe RANAL sprawdziły się również przy budowie nowej jednostki napędowej „Ogra”. Nowe komponenty doładowania to nowe mocowania, prowadnice itp. Każdy z elementów trzeba było pokryć dobrą, odporną na temperaturę i oleje powłoką. Efekt – jak widać! Jesteśmy bardzo zadowoleni! Teraz oprócz mocy – będzie też schludnie pod maską.

To jeszcze nie koniec…

Tak, to jeszcze nie koniec naszej przygody z produktami RANAL. Tak jak wspomnieliśmy na początku wpisu – jesień i zima to czas największych przygotowań i wytężonej pracy garażowej. To już 7 sezon – tych rożnych prac było bardzo wiele, zwykle używaliśmy produktów marek dostępnych w marketach (Dupli Color Rallye Lack, Den Braven, Jula, Boll), było nieźle, ale zawsze był jakiś kłopot – a to odpryski, a to naklejki odchodzące razem z lakierem itp… Schnięcie powłoki było ok, w niższych temperaturach mocno spowalniało pracę, czasem utrudniając osiągnięcie pożądanego efektu. No cóż, takie życie – radziliśmy sobie tak jak mogliśmy.

Nie pomyśleliśmy o sięgnięciu po „profesjonalne” produkty, bo nie czuliśmy się profesjonalistami. Bardziej hobbystami, którzy zgodnie ze sztuką chcą wykonać dane naprawy jak najlepiej. W końcu spróbowaliśmy – dzięki podjęciu współpracy firmą RANAL – zobaczyliśmy jak to jest pracować z topowymi produktami nie będąc topowymi fachowcami. Tu sprawa wygląda trochę jak z narzędziami, ot zwykła wiertarka – dla hobbysty – taka z najniższej półki będzie ok, ale jej trwałość, moc i możliwości będą bardzo ograniczone. I jeśli chcemy robić „większe” rzeczy to sprzęt nie może nas ograniczać. Podobnie było w przypadku naszych renowacji i remontów. Można je było wykonać po staremu… ale… jakość produktów RANAL, jakie otrzymaliśmy do wypróbowania, pozwalała na szybsze kładzenie powłok. Lakiery i podkłady w sprayu schną wyraźnie szybciej, a ich konsystencja i formuła pozwala na kładzenie cienkich warstw bez kropelkowania i powstawania zacieków. Masy uszczelniające i środki ochrony podwozia zaskoczyły nas łatwością aplikacji, szybkim czasem schnięcia (szybciej niż środki Novola czy Bolla, których używaliśmy wcześniej), ale przede wszystkim wytrzymałością. Testowaliśmy położoną powłokę obrzucając ją kamieniami – SERIO! – bez śladu. Oczywiście sezon 2020 na warmińskich i podlaskich szutrach zweryfikuje nasze testy, ale jesteśmy naprawdę dobrej myśli!

Jedna uwaga do wpisu “RANAL-owy zawrót głowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s