Projekt WSMP Stage 2: Licencja wyścigowa (B,C)

No i stało się. Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że to już. W teorii jestem „kierowcą wyścigowym”. W teorii, bo do prawilnego kierowcy brakuje mi jeszcze mnóstwo praktyki. Co ja gadam… brakuje mi jakiejkolwiek praktyki :). No ale – żeby chociaż w teorii tym kierowcą wyścigowym być, trzeba mieć licencję.

Tajemniczy, upragniony dokument, owiany dla mnie do tej pory tajemnicą i za woalką bóstwa. Jak ktoś miał licencję, to był dla mnie królem życia, królem sportu, królem wszystkiego! PROFESJONALISTĄ!

Dla mnine wszystko, od A do Z było zagadką.

Od czego zacząć?

  1. Kurs

Aby zdobyć licencję B,C, trzeba przede wszystkim ukończyć kurs! Takie kursy prowadzą różne automobilkluby, a zakończone są one egzaminem teoretycznym i praktycznym. Kurs najlepiej znaleźć na stronie http://www.pzm.pl. Klikamy w „Samochody” i rozglądamy się w sekcji „news”:

Samochody _ Polski Związek Motorowy - Google Chrome 2018-04-02 15.22.17.png

Po kliknięciu w „więcej” ukaże nam się cała instrukcja, w jaki sposób się zapisać, gdzie i kiedy się stawić.

Jak już uda nam się zapisać, to musimy pamiętać o tym, że do uzyskania licencji będą nam potrzebne jeszcze inne rzeczy, oprócz zaświadczenia, że ukończyliśmy kurs i zdaliśmy egzamin. Mianowicie… badania lekarskie i zaświadczenie psychologiczne.

Potrzebne nam będzie zaświadczenie od lekarza medycyny sportowej o tym, że jesteśmy zdolni do uprawiania sportu. Pamiętajcie, że lekarz musi mieć ważne uprawnienia w momencie wydawania zaświadczenia – niektórzy lekarze traktują sport jako dodatkową specjalizację i muszą przedłużać sobie uprawnienia.

Do lekarza idziemy z tymi dwoma kwitkami:

Wniosek o przyznanie certyfikatu | Wniosek o przyznanie licencji

Zanim spanikujecie, podpytajcie na wybranym kursie, czy w trakcie jego trwania klub przypadkiem aby nie udostępnia lekarza ;). W moim wypadku dokładnie tak było, a wszystkie niezbędne dokumenty były już podrukowane, gotowe do podstemplowania. Koszt badania wyniósł 80 zł.

Potrzebne nam też zaświadczenie od psychologa, ale nie byle jakiego – tylko od psychologa transportu. To taki psycholog, który wydaje też zaświadczenia o możliwości prowadzenia „gabarytów” (np. na prawko C+E). W naszym wypadku również organizator kursu zapewnił takie badanie na miejscu. Koszt tego badania to było 150 zł. Do psychologa idziecie z tym kwitem:

Oświadczenie psychologiczne

Z niezbędnych dokumentów potrzebne będą jeszcze:

Dane osobowe
Oświadczenie ubezpieczeniowe

Oraz kwity z egzaminu, które da Wam organizator kursu po jego ukończeniu i pozytywnym wyniku :).

Wszystkie kwity są do znalezienia na http://www.pzm.pl:

Samochody_ Regulaminy _ Polski Związek Motorowy - Google Chrome 2018-04-02 15.46.22

Koszt całego kursu z egzaminem (z wyłączeniem badań) wynosił 800 zł.

2. Przygotowanie do kursu

Zasadniczo musicie znać trzy, bieżące regulaminy obowiązujące w Polsce:

WSMP | GSMP | RX

Oraz KONIECZNIE Międzynarodowy Kodeks Sportowy (MKS). Z Załącznika J nikt nie będzie Was odpytywał, ale on się Wam później przyda, więc warto wydrukować i mieć ;).

Nie musicie tego znać na pamięć, bo na kursie wszystko Wam przypomną i wytłumaczą, ale bardzo polecam wcześniejsze zapoznanie się z tymi regulaminami, bo kurs to też świetna okazja do wyjaśnienia nieścisłości, niejasności, no ogólnie czegoś, co Wam nie pasi albo czego nie rozumiecie. Np mi nie pasił rozmiar naklejek z nazwiskiem na tylnej szybie, bo mam za długie (podwójne) – i co teraz? Wszystkiego dowiedziałam się na miejscu. Nie będzie też potem zdziwienia, czemu dostaliście karę STOP-GO a nie DRIVE-THROUGH i czemu wszyscy pojechali, mimo tego, że semafor się nie świeci.

Dla własnego bezpieczeństwa polecam też poczytać sobie to:

Przewodnik kierowcy

Mega przydatny materiał, wyjaśniający wiele kwestii, np to, dlaczego bardzo nie opłaca się jeżdzić w gaciach.

3. Egzamin

Nawet się nie zorientujecie, kiedy byliście egzaminowani :). Mój egzamin odbywał się na Autodromie Słomczyn. Całe szczęście, bo tor znam jak własną kieszeń. Najpierw mieliśmy zajęcia praktyczne, podczas których musieliśmy np. wycofać się przez całą prostą startową bez odwracania głowy, pozostając na swoim „pasie ruchu”. Czemu? Ano temu, że w Rallycrossie, po falstarcie, często zawodnicy są zatrzymywani przed pierwszym zakrętem i wycofywani na pola startowe przez sędziego. Ćwiczyliśmy też „symultaniczne” ruszanie „na semafor” i „na flagę”, a także poprawne ustawienie i jazdę w szyku wyścigowym, jazdę na okrążeniu formującym i ponowne uformowanie szyku. Nie wiedzieliśmy o tym, ale już wtedy dostawaliśmy punkty egzaminacyjne z „zachowania” na torze :).

Potem na prawy fotel do każdego uczestnika wsiadał instruktor i razem jeździło się w kółko po torze. Instruktor podpowiadał, ale też badał: kiedy zmieniany jest bieg (przed zakrętem, w trakcie, po?), jak trzymane są nogi (czy np. ktoś nie trzyma nogi ciągle na sprzęgle), w jaki sposób pracują ręce na kierownicy, no i finalnie brana pod uwagę miała być też linia przejazdu, ale z uwagi na to, że tor był mocno zaśnieżony, to po prostu… bawiliśmy się bokami w najlepsze :).

Po uzyskaniu pozytywnego wyniku przeszliśmy do egzaminu teoretycznego. Otrzymaliśmy test z 50-cioma (chyba, bo już dokładnie nie pamiętam) pytaniami, w których można było zrobić nawet 60 błędów (niektóre były wielokrotnego wyboru). Z tego, co pamiętam, to dopuszczalna liczba błędów wynosiła 12, ale też juz mogę słabo to pamiętać. W każdym razie po bardzo dobrym kursie taki egzamin to była formalność – wszyscy zdali.

No i wio, do domu.

To jest moment, w którym można się rozpłakać, co niniejszym oczywiście uczyniłam. Spełnione marzenie :). No ale to nie koniec drogi do uzyskania upragnionego plastiku.

4. Inside

Na stronie http://www.pzm.pl zawodnicy z licencjami mają swoją własną przestrzeń – Inside. To jest taki jakby hm… Facebook dla zawodników, gdzie tworzy się swój profil. Po zdanym egzaminie należy założyć profil. I to wszystko, co będziemy mogli zrobić – na maila przyjdzie powiadomienie, że trzeba grzecznie czekac na akceptację. Trzeba to zrobić przed złożeniem papierów do PZM, a o tym za chwilę :).

5. PZM

Jak już mamy te wszystkie kwity, to trzeba się udać albo samemu, albo za pośrednictwem Automobilklubu do PZM. Ja postanowiłam zrobić to sama, bo nie chciałam nikomu zawracać tym gitary. Pamiętajcie, że w kwitach musi się znaleźć także opłata za ubezpieczenie na dany rok. W roku 2018 najniższa stawka to 520 zł (można wykupić droższe ubezpieczenie i mieć wyższą refundację – OWU dostępne jest na stronie PZM):

OWU | Stawki

Do tego potrzebujecie zgody Waszego klubu na wydanie licencji – zapytajcie w klubie, bankowo maja szablon. Wszystkie wymienione wyżej kwity oraz zaświadczenie z egzaminu i 3 fotki „do dowodu” zawiozłam na Kazimierzowską. Wy musicie się zorientować, gdzie jest siedziba OKSS (Okręgowa Komisja Sportu Samochodowego) w Waszym mieście i to będzie miejsce, w które trzeba zawieźć papiery. Można je także wysłać.

Sprawa trwała 10 minut, Pan sprawdził dokumenty, zapytał, czy chcę dostać licencję pocztą, czy sama przyjadę i odesłał mnie z tym do sekretariatu i kazał tam zostawić, bez żadnego pokwitowania. No OK, poszłam sobie.

Jak miałam się dowiedzieć, że licencja jest do odbioru? A no właśnie, do tego potrzebny był mi Inside. Licencja jest do odbioru wtedy, gdy na maila przychodzi akceptacja profilu na Inside PZM :). Wtedy można się zalogować i uzupełnić swój profil o skany dokumentów, zawnioskować o książkę samochodu sportowego i tak dalej…

6. Licencja

Samo przyjście licencji to nie koniec zabawy.

Licencja wraca do nas wraz z certyfikatem i żółtą, międzynarodową kartą zdrowia, którą… znów musi podstemplować lekarz medycyny sportowej.

DSC_0189DSC_0190DSC_0191.JPG

Zapamiętajcie więc dobrze nazwisko i numer telefonu lekarza, który badał Was wcześniej – będzie miał Was „w aktach” i zapewne podstempluje Wam kartę już za friko. I to niestety nie koniec. Z żółtą kartą musimy z powrotem popierdzielać do PZM, który musi zatwierdzić tego lekarza – sprawdzana jest ważność jego uprawnień. Jest to ważne przez 6 mcy (czyli co 6 mcy trzeba zrobić sobie badania i lecieć z tym do PZM, lekarz zazwyczaj jest na zawodach, można wtedy badania spokojnie zrobić).

KONIEC!

Taaaak! Jeśli to wszystko ogarnęliśmy, nasza licencja staje się ważna i możemy iść się ścigać :).

Powodzenia!

 

 

 

Jedna uwaga do wpisu “Projekt WSMP Stage 2: Licencja wyścigowa (B,C)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s