Rajd Monte Carlo Historique 2018

Monte Carlo Historique.

Od czego by tu w ogóle zacząć. Może od tego kto ja w ogóle jestem i co ja tu robię.

Na imię mam Adam, na nazwisko jak poprzedni prezydent (koligacji rodzinnych brak), mieszkam w Krakowie (ale po co?) i oprócz spłacania kredytów robie amatorskie filmy. O samochodach. I tak się złożyło że kilka razy zdarzyło mi się nakręcić film z zawodów, na których to Szalone Koty pokazywali leszczom jak się jeździ. Potem z przyczyn dla mnie nie zrozumiałych rzeczone Koty uznały że im się podobają moje filmowe wypociny. I tak o to wylądowałem tu.

Przewińmy teraz rok albo dwa. Jest listopad, ja w delegacji w Danii na imprezie noworocznej z mojej firmy. Siedzę sobie grzecznie przy stole, popijam sznapsa i kątem oka widzę jak mój szef/właściciel firmy do mnie macha. Myślę sobie „Ocho, pewnie coś jest nie teges”. Podchodzę do niego, siadam na krześle obok i pytam: „Yeeees??” A szef na to że on wie że ja się samochodami interesuje, że mam modele rajdówek na biurku w pracy i że on się zakwalifikował do rajdu Monte Carlo Historique 2018 i że potrzebuje serwisanta/kierowcy lawety i czy ja bym pojechał. Widzieliście kiedyś jak się zachowują fanki Biebera kiedy on pluje z balkonu? No to wiecie mniej więcej jak ja się wtedy zachowywałem 😀

 

IMG_1473a_DxO

A potem jest 31 stycznia. Ja właśnie pakuję się do swojego samochodu z mega ciężką walizką (kamery, statywy, gimbale) i garniakiem we frakówce (impreza w Automobilclub de Monaco na zakończenie rajdu). W portfelu świeże prawo jazdy kategorii B+E (zrobione w tydzień żeby się na rajd wyrobić). Kierunek Hamburg. Shit just got real.

IMG_1674a_DxO

Zatem Monte Carlo Historique. Co to jest? To jest rajd, który jest niejako kontynuacją dawnego rajdu Monte Carlo, czyli najstarszego rajdu świata. W dawnych czasach nie ścigano się z czasem jak obecnie w trakcie WRC. Stara formuła zakładała jazdę na regularność, czyli uczestnicy musieli jechać jak najbliżej prędkości średniej podanej przez organizatorów. Jest to z reguły 50km/h. Mało powiadacie? Spróbujcie osiągnąć taką średnią jadąc w nocy po lodzie po drodze która ma mniej więcej 14.7 centymetra szerokości. Autem z lat 60-tych. W normalnym ruchu drogowym. Już nie tak mało, prawda? Rally Monte Carlo Historique powraca do tej dawnej formuły. Oczywiście teraz są GPSy, nawigacje i wszystkie nowoczesne metody pomiaru położenia, prędkości i czasu. Ale formuła jest taka za starych, dobrych czasów.

IMG_1690a

Rajd jest duży i długi (that’s what she said). W tym roku wystartowało 307 samochodów a trasa rajdu liczyła mniej więcej 2000 kilometrów. Ze względu na liczbę załóg jak również ze względu na poprawność historyczną rajd w swoim pierwszym etapie ma formę zlotu gwiaździstego. W skrócie wygląda to tak że startujący są przydzieleni do odpowiednich grup startowych, z których każda startuje z innego miasta. Każda grupa jedzie potem do punktu zbornego skąd zaczyna się właściwy rajd. W tym roku starty były w Glasgow, Oslo, Reims, Bad-Homburg, Barcelonie i Monte Carlo. Punkt zborny ustawiony był w małej miejscowości Bourgoin-Jallieu a bazą rajdu przez pierwsze trzy dni była Walecja we Francji. Przedostatniego dnia cały peleton przejechał do Monte Carlo gdzie jest meta rajdu.

IMG_1753a

Jak wygląda taki rajd? Jak każdy rajd, rajd na regularność jest podzielony na dojazdówki i odcinki specjalne, zwane próbami na regularność. Zasadnicza różnica jest taka że cała trasa jest na otwartych dla ruchu drogach publicznych. W WRC odcinki specjalne są zamknięte dla „cywilnych” samochodów. Każda załoga ma dokładnie określoną godzinę, o której musi się stawić na punkcie kontroli czasu. Takie punkty sa zazwyczaj dwa w ciągu dnia, jeden mniej więcej w połowie, drugi na koniec. Każdego dnia są też odcinki specjalne, trzy lub cztery dziennie. I tutaj sprawa wygląda trochę inaczej. Każde auto jest wyposażone w urządzenie Tripy (dostarczane przez organizatora) które w trakcie odcinka specjalnego kilkanaście razy dokonuje pomiaru dokładnej pozycji pojazdu. Za każdy metr odchyłki od położenia wzorcowego są punkty karne. Załoga, która na koniec rajdu ma najmniej punktów wygrywa. Położenie wzrocowe jest określane na podstawie zadanej prędkości średniej. Czyli jeśli komuś udało by się jechać cały odcinek dokładnie z zadaną prędkością średnią dostałby 0 punktów. W zasadzie niewykonalne.

IMG_1812a_DxO

Samochody? Tu niestety zasady są dość mocne. Co prawda samochód może być zupełnie seryjny ale jest zamknięta lista modeli i roczników dopuszczonych do rajdu. Zatem Civic „Jajko” i E36 odpadają. Dopuszczone są auta z lat 55-80. Co więcej, dopuszczone są tylko te modele, które kiedyś się ścigały w dawnym rajdzie Monte Carlo. Dla przykładu, Ford Escort Mk1 lub Mk2 są spoko, ale Ford Granada już nie, mimo że rocznikowo niby pasuje. Jakby tego było mało, jeśli samochód jest oklejony lub pomalowany w wyścigowe barwy, to wzór ma być taki jak w dawnych latach. Czyli możecie zapomnieć o współczesnych malowaniach, jak na przykład u Kena Blocka. Sorry.

IMG_1889a_DxO

A teraz moje wrażenia. Zacznę od tego że zostałem zarażony i kiedyś pojadę jako zawodnik. Nawet mimo tego że wpisowe to 5000, OJRO! Nieważne, impreza jest tak niesamowita że grzechem by było nie pojechać. Zwłaszcza jeśli kogoś kręcą stare auta. Bo natężenie epickiego żelaza jest tam nieziemskie. Escorty Mk1 i Mk2, Mini Morrisy, Alfy Romeo Gulia, Lancie Fulvia, SRATOS! Kurza dupa, STRATOS, i to nie replika tylko oryginał. Mało? To jedziemy dalej. Ford Falcon Sprint (mój ulubiony z całej stawki), Alpine, Jaguar E-Type, Jaguar XK150, Lotus Cortina, całe mrowie Porsche 911,  BMW 2002. Mogę tak jeszcze długo, hehe. Audi Quattro i Lancia Delta widoczne na zdjęciach nie brały udziału w rajdzie (za młode) ale były tak boskie że nie mogłem sobie odmówić publikacji ich zdjęć 🙂

Oprócz aut są jeszcze ludzie. Na pierwszy rzut oka może się wydawać że to taka impreza dla dziadków z grubymi portfelami. Ale ci dziadkowie to dawni kierowcy rajdowi lub piloci. Dla przykładu Bruno Saby, czyli zwycięzca Dakaru z 1993 roku i Mistrz Swiata w rajdach terenowych z 2005. A, zapomniałbym. Daniel Elena, pilot Sebastiana Loeba i 9-cio krotny mistrz świata WRC. Też startował. Reszta zawodników to też po pierwsze swietni kierowcy, po drugie ludzie z wielką pasją do motorsportu i z wieloletnim doświadczeniem. Z kimkolwiek bym nie rozmawiał to wszyscy jak jeden mąż mają totalnego zajoba na punkcie samochodów. Kierowcy, piloci, ekipy serwisowe. Spędzić tydzień z ludźmi, którym nie muszę się tłumaczyć czemu rozwalonym Polonezem za 1000 złotych pojechałem do Hiszpanii i z powrotem. Bezcenne.

IMG_2139_DxO

Rajd jest męczący fizycznie, tak dla załóg jak i dla serwisu. Codziennie przejeżdżaliśmy po kilkaset kilometrów, spędzając jakieś 12 godzin w aucie. A dostawczaki są średnio wygodne. Najbardziej wymagający był pierwszy dzień. Ruszyliśmy z Reims o 9 wieczorem, jechaliśmy non-stop do godziny 4 rano. Potem godzina snu w samochodzie, następnie szybki serwis naszego rajdowego Porsche 911 z 1979 roku, oleje, opony, podstawowe rzeczy. Koło 7 rano start i cały dzień w samochodzie z lawetą na haku. Dzień skończyliśmy o 17, umęczeni, brudni ale szczęśliwi. Szybki prysznic, kolacja, piwko i spać. Następne dni upłynęły nam pod znakiem wczesnych pobudek, jeźdżenia wokół trasy rajdu, szukania dogodnych miejsc na zmiany kół ze zwykłych na okolcowane. Muszę przyznać że szukanie kawałka płaskiej ziemi na serwis we francuskich Alpach może przyprawić o ból głowy. Jednak widoki są niesamowite, nie mówiąc już o tym że w oczekiwaniu na nasze Porsche mijały nas inne rajdówki, często na pełnym gazie 🙂 No i nie zapomnę jednego kierowcy, który zaraz za odcinkiem specjalnym zatrzymał się przy foodtrucku, kupił hotdoga i po konsumpcji ruszył ogniem wykręcając pieknego bąka. A wszystko to Lancią Stratos 🙂 Jak często widuje się Stratosa kręcącego bąki dla publiczności? Takie właśnie smaczki powodują że człowiek zapomina o zmęczeniu, braku snu albo o pogwałceniu zasad higieny osobistej 🙂

IMG_2223a

Trasa rajdu prowadzi w dużej części po tych samych drogach, po których tydzień wcześniej jeździł Sebastien Ogier czy Ott Tanak. +10 do zajefajności. I po spędzeniu kilku dni na serpentynach francuskich Alp dokładnie rozumiem dlaczego tu odbył się pierwszy rajd świata i dlaczego nadal jest tu rozgrywany. Od 1911 roku, czyli ponad sto lat! Te drogi są po prostu niesamowite. Wąskie, kręte, techniczne. Po jednej stronie skały, po drugiej przepaść. Niesamowite widoki i totalnie nieprzewidywalna pogoda. Często bywało task że pół odcinka specjalnego było suche, by nagle przejść w lód, potem śnieg, potem mokry asfalt i znowu w suchy asfalt. Totalny rollercoaster, dosłownie. Jakby tego było mało, ostatnie dwa odcinki specjalne odbywały się w nocy. Po tych serpentynach, w totalnej ciemności. Pamiętajcie że te samochody nie mogą być wyposażone w nowoczesne komponenty, czyli zapomnijcie o LEDbarach i nowoczesnych ksenonach. Dodatkowe oświetlenie było z epoki. Patrząc na niektóre samochody, doszedłem do wniosku że kierowcy muszą wspomagać się echolokacją. Nie ma bata że oni cokolwiek widzieli 🙂

Całe ściganie zakończyło się w Monte Carlo, na tym samym placu gdzie rozstawiają się pitstopy w trakcie Grand Prix F1. To samo w sobie dla każdego fana motoryzacji jest fascynujące. Przejść się po trasie toru Monaco, zrobić sobie zdjęcie w tym legendarnym miejscu. Tutaj można było wyczuć już rozluźnienie wśród uczestników. Koniec rajdu, oczekiwanie na oficjalną galę. Rozmowy z widownią, z innymi załogami. A widok wszystkich tych niesamowitych aut zaparkowanych w tym jakże ważnym dla motorsportu miejscu ryje baniak, solidnie.

IMG_1912a_DxO

Jakby się dobrze zastanowić, to z zewnątrz wygląda to kompletnie bez sensu. Kilkaset starych aut w centrum miasta, smrodzą, hałasują. Do tego ponad dwa razy tyle ludzi, z czego wszyscy gadają tylko o gaźnikach, kątach wyprzedzenia zapłonu i oponach. No kompletny idiotyzm i marnotrawienie pieniędzy. Ale dla nas, tych uzależnionych od oparów benzyny (albo LPG) to jest właśnie to po co warto żyć. I nawet nie chodzi o te samochody. Chodzi o to co te auta reprezentują. Pasję, nowe znajomości, nierzadko przyjaźnie na całe życie, opowieści i historie. Możliwość spędzenia czasu z ludźmi, którzy dzielą tą samą zajawkę. Zapominasz wtedy o prozie życia, na bok odchodzą różnice kulturowe, poglądy polityczne, kolor skóry czy płeć. Bo oto okazuje się że każdy ma Pb95 w żyłach i odzywasz się do kogoś po raz pierwszy i czujesz jakbyś człowieka znał od lat. A wszystko to dzięki tym kilku tłokom i cyklowi termodynamicznemu, który wpędza to całe ustrojstwo w ruch. To jest właśnie Monte Carlo Historique. To jest właśnie każdy rajd, wyścig czy spot na parkingu.

Jedno jest pewne. Wracam tam. A droga do Monaco prowadzi przez lokalne rajdy. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s